Czas na wiosenne porządki

Promienie wiosennego słońca sprawiają, że widzimy więcej. Rzeczy, które zalegają bez powodu, przedmioty, które dawno przestały być potrzebne, a wciąż zajmują miejsce. Jak sobie z tym poradzić? 

Zimowe płaszcze, grube koce, sprzęt sportowy. Mogą poczekać na kolejny rok w szafie, nie muszą przypominać o sobie codziennie. Porządkowanie przestrzeni przypomina porządkowanie emocji. Układamy, selekcjonujemy, chowamy. Bywa jednak, że ilość wymówek, jakie rodzą się w naszej głowie, obaw, lepszych zajęć, brak czasu i brak dobrej organizacji odciąga to działanie w nieskończoność. Nasza przestrzeń zagraca się coraz bardziej, a my z jednej strony się do niej przyzwyczajamy, a z drugiej coraz bardziej frustrujemy.

Beata Sobolewska, architektka wnętrz z 16-letnim doświadczeniem, od kilku lat konsekwentnie rozwija obszar organizacji przestrzeni i declutteringu, czyli pozbywania się nadmiaru niepotrzebnych przedmiotów z naszego otoczenia. - Kiedy przekraczam próg czyjegoś domu, nie oceniam. Patrzę na to, co nie działa i zastanawiam się, jak przywrócić przestrzeni logikę oraz lekkość. Estetyka jest ważna, ale nie wystarczy. Wnętrze powinno wspierać codzienność, a nie ją komplikować. Jeśli wykonanie najprostszej czynności wymaga nadmiaru ruchów, otwierania trzech szafek czy przekładania kilku rzeczy, pojawia się napięcie. I ono nie wynika z wielkich problemów, lecz z powtarzalnych, drobnych frustracji. Porządek nie jest celem samym w sobie. Jest narzędziem, które pozwala odzyskać energię i uwagę. Kiedy przestrzeń działa intuicyjnie, przestajemy ją zauważać. I właśnie o to chodzi.

Najczęstszą barierą nie jest brak czasu ani brak środków, lecz brak decyzji. Zmianę odkładamy, bo chaos wydaje się czymś niegroźnym, oswojonym. Dopiero z perspektywy widać, ile energii pochłania codzienne szukanie, przekładanie, improwizowanie. Minuty, które miały „nie mieć znaczenia”, układają się w godziny. Proces zaczyna się od radykalnej prostoty. – Dopiero gdy widzimy pełny obraz, te wszystkie powielone przedmioty, zapomniane dokumenty, nadmiar, który narastał latami, możemy podjąć decyzję – tłumaczy Beata Sobolewska. – To właściciel przestrzeni wybiera, co zostaje. Moją rolą jest wspieranie go by podjął odpowiednią decyzję i aby zaprojektować przestrzeń tak, by go wspierała codziennie.

Równie istotny, jak porządkowanie obecnego domu, jest moment przeprowadzki, bo o ile organizacja wnętrz kojarzy nam się z generalnym sprzątaniem, układaniem rzeczywistości od nowa, tak równie ważny jest krok ku nowemu. Nowy etap, nowy dom. Jaki jest największy błąd, jaki możemy popełnić. – Pakujemy wszystko jak leci. Razem z rzeczami przenosimy stare nawyki i przedmioty, które już nam nie służą. Nowa przestrzeń to szansa na czystą kartę. To, co nas nie cieszy, nie musi z nami jechać. Jeśli nie przeglądniemy rzeczy wcześniej, w nowym domu powielimy stary układ. A przecież chodzi o to, aby wejść w nową przestrzeń z lekkością.

 Organizację często utożsamiamy z gruntownym sprzątaniem, symbolicznym „od nowa”. Tymczasem prawdziwy przełom następuje właśnie wtedy, gdy zamykamy jedne drzwi i otwieramy kolejne. Nowy adres to czysta karta. Najczęstszy błąd? – Pakujemy bez refleksji. Karton staje się schowkiem na wszystko: na przedmioty, przyzwyczajenia, a czasem i emocje, których nie chcemy już ze sobą nieść – zauważa Beata Sobolewska. – W efekcie w nowej przestrzeni odtwarzamy stary układ. Te same nadmiary, te same trudności, tylko w innych ścianach. Przeprowadzka daje rzadką okazję do selekcji. Nowy dom to czysta karta. Możemy zdecydować, co naprawdę jest częścią naszego życia, a co jedynie przyzwyczajeniem. Nie wszystko musi z nami jechać.

Zmiana w myśleniu o projektowaniu przyszła z czasem. – Na początku koncentrowałam się przede wszystkim na układach funkcjonalnych i materiałach. Dziś wiem, że równie istotne są nawyki domowników i sposób przechowywania – podkreśla Beata Sobolewska.– Jeżeli w szufladzie mają stanąć konkretne słoiki, musi mieć odpowiednią wysokość. Jeżeli ktoś gotuje codziennie, strefy w kuchni projektuję inaczej niż w domu, w którym jada się sporadycznie. Pytanie brzmi zawsze: jak żyjesz? Po kilku miesiącach warto wrócić do przestrzeni i sprawdzić, czy system nadal działa. Dobrze zaprojektowane wnętrze nie wywołuje napięcia – puentuje Sobolewska. – Nie przypomina o zaległościach. Cieszy w detalach. Rzeczy, które są z nami, mają swoje uzasadnienie i swoje miejsce. Dom nie powinien wymagać od nas ciągłej uwagi. Powinien dawać poczucie bezpieczeństwa i spokoju, być przestrzenią, do której wraca się z ulgą, nie z listą zadań do wykonania.

Prestiż  
Marzec 2026